środa, 15 lutego 2017

NOWE ŻYCIE RZECZY #1

-BABCINE KRZESŁO-



Inspirują mnie ludzie, którzy potrafią robić coś z niczego i stale mają masę pomysłów na każdy drobny kącik ich pokoju, mieszkania czy domu. Jestem przepełniona radością gdy pomyślę, że kiedyś być może też będę mogła kreować wnętrze własnego domu, ale póki co cieszę się z tych drobnych rzeczy, które zmieniam u siebie w pokoju - miejscu, gdzie od zawsze eksperymenty trwały.

W ostatnim czasie, w czasie któregoś z  weekendów, który spędzałam w domu natknęłam się w kotłowni na stare krzesło przywiezione od babci - tata przywiózł je z zamiarem spalenia - i w zasadzie od razu powiedziałam sobie: O nie, ja go naprawię (:






Prawda była taka, że się niejako rozlatywało, chwiało się - wymagało sklejenia, wyczyszczenia i pomalowania. A więc do dzieła! (:


1. Na samym początku rozebrałam razem z moim tatą krzesło  na części - nie było innej opcji. Krzesło wymagało ponownego sklejenia, bo całość nie trzymała się tak dobrze, jak na początku. 


2. Wyczyściłam i zmatowiłam krzesło papierem ściernym (głównie wszelkie nierówności, rysy, zdarłam lakier)
*Używałam w tym celu dwóch papierów ściernych - pierwszy o gradacji (ziarnistości) 120 (by ładnie wyczyścić całe krzesło, ale też ważne, by go nie zrysować)
-drugi o gradacji 320 (by ładnie je wykończyć po użyciu pierwszego)







3. Sklejenie na nowo krzesła
4. Pomalowanie białą farba akrylową 
Używałam farby firmy "Colours" - polecam (: - i malowałam zwykłym płaskim pędzlem, pomimo, że tato doradzał mi zakup farby w spray'u.  Ja jednak nie żałuję i jestem bardzo zadowolona z efektu, jaki uzyskałam.









 Myślę, że to teraz bardzo ciekawy detal mojego pokoju (:
Jestem zadowolona!




piątek, 10 lutego 2017

Jaki jest sposób, by wszystko pamiętać?


Dziś wprowadzę Was odrobinę w tajniki mojego życia, a przede wszystkich bardzo chciałabym zainspirować do tworzenia tak cudownych rzeczy i wspomnień zawartych w niczym innym, jak najprostszym, papierowym - a tym samym materialnym, a nie elektronicznym - ALBUMIE <3

Wiem, że dużo osób ma teraz zdjęcia tylko i wyłącznie na komputerze, pendrive'ie czy telefonie - głównie dlatego, ze zdjęcia robi się niemal cały czas, a więc koszta związane z ich wywołaniem wyszłyby kolosalne. Ale czy to nie piękne kiedyś usiąść i zobaczyć w tradycyjny sposób "jak było kiedyś?" 

Ale myślę, że nic nie jest przeszkodą - trzeba tylko usiąść i wybrać te zdjęcia, które na wywołanie zasługują - nic prostszego :) 


MÓJ ALBUM to w zasadzie "KRONIKA MOJEGO ŻYCIA", zawsze śmieje się, że póki co wydałam tylko pierwszą edycję, a za niedługo planuję wydać nową - bo tak jest. W moich planach widnieje jeszcze pewnie kilka, kilkanaście albumów. 

ZAWSZE O TAKIM MARZYŁAM. A to dlatego, że wszelkie zdjęcia były wszędzie - zawsze je wywoływałam, wkładałam do ramek czy też pudełek, a one się gubiły. 

Nie jestem też zwolenniczką albumów "wkładanych" - tzn. ze specjalnymi folijkami do wkładania zdjęć - z doświadczenia wiem, że ktoś zawsze jakieś zdjęcie wyciągnie i potem ciężko je odnaleźć, wszystko się miesza i w rezultacie szkoda pracy.


Ten, który możecie zobaczyć jest bardzo spersonalizowany - zrobiony przeze mnie, a zawiera lata dokładnie od ok. 1997 aż do 2016. Dużo w nim wspomnień, krótkich opowieści,
a przede wszystkim to jedyna i niepowtarzalna historia mojego życia.





Postanowiłam, że wkleję Wam parę poglądowych kart.

Mam ogromną nadzieję, że kiedyś, w dalekiej przyszłości, usiądę z tym czy też innym albumem z moimi wnukami i z radością na ustach opowiem im, co przeżyłam. <3

_________________________________________________________________________________
album - kupiony na allegro.pl - uwielbiam go za to, że  przednia okładka zawiera miejsce na zdjęcie.
resztę stworzyłam sama - wszystko własnymi rękami wycinałam :)

niedziela, 22 stycznia 2017

KALENDARZ, KTÓRY PRZYBLIŻY CIĘ DO BOGA!


CZY SŁYSZELIŚCIE O "KALENDARZU KOBIETY  NOWEGO TESTAMENTU"?
NIE? TO NAJWYŻSZY CZAS SIĘ DOWIEDZIEĆ O CO CHODZI! WARTO! 

KALENDARZ KOBIETY NOWEGO TESTAMENTU to ekstra dzieło stworzone przez Kasię Marcinkowską, by troszkę zmienić się.. na lepsze!
 Jak sama pisze: "Czas więc na metanoię, czas na cudowną zmianę myślenia, która może przeniknąć nasze serca.. Lub po prostu na umocnienie się, wsłuchanie jeszcze raz w tę Dobrą - Najlepszą - Nowinę." 

Bo jeśli masz w życiu jakieś wątpliwości, trudności (a na pewno masz), a już gdy sobie z nimi nie radzisz, to szczególnie.. może pora na zmianę myślenia? Może czas, by w każdym nieszczęściu swojego życia dostrzec coś pięknego? "Panie, gdy coś zabierasz, stokrotnie oddajesz" :)




CO W TAKIM RAZIE W KALENDARZU?

Nasze własne, ogólnie podsumowanie roku 2016 

Plany i cele na 2017 ( istnieją też osobne strony, na których można zapisać swoje cele na dany miesiąc)

* Miejsca na wpisanie inspirujących cytatów, a także ulubionych wersów z Pisma Świętego.

* Jak w każdym innym miejsce na ogólne zapiski na każdy dzień, ale co też fajne - na każdy miesiąc poświęcone są też dwie strony, gdzie jest plansza i można zapisać jakieś ważniejsze wydarzenia w miesiącu i mieć je w jednym miejscu.


A co najważniejsze.. odrobinka Słowa Bożego :) 
W kalendarzu zawarte są fragmenty Ewangelii, opowiadające o historii wybranych kobiet z Pisma Świętego, co ma na celu zobaczenie, że my kobiety - naprawdę jesteśmy wyjątkowe. Drzemie w nas ogromna siła, dlatego musimy w jak najlepszy sposób nauczyć się ją wykorzystywać. Możemy zrobić tyle dobrego!


 Pismo Święte również w formie naklejek.. kilka inspirujących cytatów! 



Od siebie bardzo, bardzo polecam! Ja dostałam w prezencie; to miejsce, w którym mogę zapisać wszystko, cokolwiek przemknęło mi przez myśli w ciągu dnia. Wszelakie wątpliwości,a w zasadzie codzienną relację z Bogiem. 


"Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia"
Flp 4,13







wtorek, 17 stycznia 2017

SPECJALNA RAMKA #DIY !


Jako, że kocham zdjęcia i technikę "doityourself" (:D), to dlaczego tego nie połączyć i nie stworzyć  super ramki na zdjęcia? Takie oto przemyślenia miałam leżąc w pokoju z braku zajęcia... - no i wyszła! Pasująca do mojego pokoju, aczkolwiek oczekująca jeszcze na zdjęcia, które ją zapełnią.. i będą CZARNO-BIAŁE, kwadratowe - tego jestem pewna.

Z czego stworzyłam ramkę?
*SPÓD (jasnoszary) to moja dawna rysownika od sztalugi. Oddałam swoją sztalugę koleżance, a sama rysownica już do niczego mi się nie przyda, bo dawno nie maluję.
*RAMA - zbita z kupionej gdzieś przez mojego tatę listewki.
*SERDUSZKO - kupione w Pepco (cenię ten sklep za pomysłowość i stosunkowo dobre ceny)
*SPINACZE - zrobione z "żabek" do firanek, brązowych, ale pomalowałam je na biało farbą do.. uwaga, uwaga.. ściany! Tak, można wiele! Choć myślę, że do pokrycia tego typu rzeczy dużo lepsza byłaby jakaś farba w spray'u, to ja jednak chciałam uzyskać efekt a'la stare, zniszczone.
*SZNUREK - biały, bawełniany wędliniarski.




CO SĄDZICIE? Koniecznie dajcie znać!

środa, 11 stycznia 2017

INSTABOOKi od #PRINTU!




Dzięki zawansowaniu nowoczesnych technologii dzisiejszego świata robimy mnóstwo zdjęć. Ileż z nich zawiera w sobie moc niezwykłych wspomnień; oglądamy je, udostępniamy na portalach społecznościowych typu Facebook, Instagram, Twitter itp.

Nie wiem jak Wy, ale ja, jako fanka fotografii (zarówno dziedziny sztuki, jak i tych "papierowych"), cenię sobie wywoływanie zdjęć. Uwielbiam to robić i stale tworzę albumy, chcąc pomału niejako wycofać się z bycia tylko elektronicznie.

Znalazłam świetną opcję, jak wywołać moje zdjęcia z instagrama, których nie chce mieć pojedynczo, ze względu na ich ogromną ilość.
Z pomocą przyszedł mi portal www.printu.pl, gdzie sama ułożyłam sobie swoje INSTABOOKi, sama je stworzyłam:
-> Są poręczne, niewielkie.
-> sam/a wybierasz okładkę - może być miękka/twarda
-> możesz umieścić wiele zdjęć w jednej książeczce
-> ilość stron nie jest ograniczona, jednak masz za konkretną cenę 20 stron, za każde kolejne 2 strony płacisz dodatkowe 3zł
->istnieje możliwość umieszczenia zdjęć na okładkach

Jedyny zarzut, który przychodzi mi do głowy to brak możliwości podpisów (istnieje taka możliwość tylko niekiedy, ale nie w sytuacji, gdy na stronie znajduje się więcej niż około 3 zdjęcia) . Podpisy więc dorobiłam sobie sama - TRZEBA BYĆ KREATYWNYM :) - czarnym długopisem. Chciałam, by były takie, jakie sama kiedyś wstawiłam na instagrama.
A co z ceną? Być może dla niektórych ceny są wygórowane, ale często istnieją zniżki (ja np. zakupiłam swoje ze zniżką 20%), więc nie pozostaje nic innego, tylko czatować na promocje!


Co sądzicie o tego typu projektach? :)